*Lena*
Deszcz przyjemnie bębnił po parapecie, kiedy mój telefon wydał z siebie dźwięk oznaczający przyjście wiadomości. Była to wiadomość oczywiście na stary numer telefonu, który ponownie znajdował się w użyciu. Zerknęłam na wyświetlacz i nawet nie odczytując usunęłam zawartość. Nadawcą był Kubiak więc nie miałam pojęcia co jeszcze mógłby ode mnie chcieć. Myślę, że wszytko co miało zostać powiedziane już zostało wypowiedziane, a w tym przypadku napisane. Ponownie zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w uspokajający rytm deszczu. Mój spokój nie trwał jednak długo ponieważ mój telefon zaczął ponownie wibrować. Nie odebrałam. Nie musiałam nawet patrzeć na wyświetlacz, żeby wiedzieć kto to. Dzwoniąca osoba jednak nie odpuszczała. Jedno połączenie... drugie... trzecie... Za czwartym razem mocno już zirytowana wcisnęłam zieloną słuchawkę. Mogłabym oczywiście się teraz rozłączyć lecz zamiast tego rzuciłam wredne:
- Czego? Chyba już nie mamy o czym gadać
- Lena! - krzyknął z entuzjazmem(?) - Odebrała! - krzyknął dalej, lecz na tyle głośno, że musiałam odsunąć telefon od ucha
- Po co znów chcesz mnie męczyć? Nie dość Ci tego co do tej pory się wydarzyło? - prychnęłam
- Musisz mnie wysłuchać! Ja popełniłem błąd i niech mnie ktoś strzeli, że największy w moim dotychczasowym życiu! - powiedział a po chwili można było usłyszeć głośne uderzenie. Zaśmiałam się cichutko. To tak bardzo w ich stylu.
- To nic nie zmienia - odparłam starając się opanować - Słów nie da się cofnąć
- Ja wiem, tyko... - urwał i zapadła cisza, przerwana tylko jego krokami. Pewnie wychodził w pomieszczenia, w którym wszyscy się znajdowali
- Bardzo nam tu Ciebie brakuje, mi Ciebie brakuje, jestem skończonym idiotą ale nie bądź taka dla innych za mój błąd...
- To nie tylko twój błąd, wszyscy zachowali się wobec mnie jakbym była zdrajcą, a uwierz mi to nie jest miłe uczucie...
- Błagam Lena wróć...
- Muszę to przemyśleć, cześć - powiedziałam przerywając mu. Miałam zamiar się rozłączyć lecz zatrzymałam się jeszcze na wystarczająco długo by usłyszeć :
- W piątek wylatujemy do Francji i możemy zabrać ze sobą osobę towarzyszącą... Chcę tylko, żebyś wiedziała, że mój dodatkowy bilet będzie na Ciebie czekał w kasie... Błagam nie pozwól mi zniszczyć tego do końca... - kiedy ostatnie słowo zabrzęczało w mojej głowie zakończyłam połączenie. Miałam wrażenie, że moja głowa zaraz eksploduje od nadmiaru informacji i emocji. Okropne uczucie!
*Melka*
Atmosfera na kolacji już dawno nie była tak radosna. Chłopaki na treningu dali z siebie wszystko, trener Antiga był bardzo zadowolony, wielkimi krokami zbliżał się wyjazd do Francji a co najlepsze sprawa z Leną została rozwiązana. Naprawdę z całego serca wierzę, że poleci ona z nami do Paryża. Obiecałam sobie, że jutro do niej zadzwonię, mam nadzieję że będziemy mogły porozmawiać. Co do Moniki, to nie widziałam jej od zajścia w moim pokoju. Jakoś nikt za nią nie tęskni. Nie byłam na tyle głodna, żeby wziąść sobie kolacje, jednak cały czas podkradałam jedzenie z talerza Karola.
- Wiesz Melka, kucharki na pewno mają jeszcze jedną porcje, możesz sobie wziąć - powiedział rozbawiony patrząc na moje poczyniania.
- Nie dzięki, nie jestem głodna - powiedziałam pakując sobie tym samym kawałek jajka do buzi. No bo naprawdę nie byłam głodna. Po prostu uwielbiam go drażnić.
- Jakie to słodkie, scena wprost idealna do rodzinnego albumu, mielibyście co dzieciom opowiadać - zaświergotał Winiarski. Oberwał za to w głowę od Ignaczaka.
- Żadnych dzieci nie będzie! Nie zgadzam się! - zaprostestował.
Zaśmiałam się i całując Kłosa w policzek wstałam od stołu. Wychodząc ze stołówki odpowiedziałam na sms'a od Matta:
"Wreszcie wszystko wraca do normy! :D"
*Lena*
Dzisiejszego wieczoru korzystając z okazji, że Kuba również jest w stolicy, postanowiłam gdzieś wyjść. Wystroiłam się co najmniej tak jakby od tego spotkania zależało moje życie, a przecież to ma być jedynie wyjście dwójki znajomych.
Podróż na szczęście zajęła mi mniej niż się spodziewałam i na spokojnie mogłam zająć pasujący mi stolik.
- Cześć! - Kuba powitał mnie buziakiem w policzek po czym zajął miejsce naprzeciw mnie - Poukładałaś sobie już wszytkie sprawy? - zapytał a ja bez większego zastanowienia i skrępowania odpowiedziałam mu całą historię, ze szczegółami.
-... Teraz kompletnie nie mam pojęcia co robić - zakończyłam opowieść, a jedyne co po tym usłyszałam to milczenie ze strony mojego rozmówcy.
- Leć - odezwał się tak niespodziewanie, że aż się wzdrygnęłam na moim miejscu.
- Skąd nagle to przekonanie? - zapytałam zdziwiona
- Po prostu, mam już dość tej całej intrygi... Tak naprawdę to wszytko stało się z winy Moniki... No już nie rób takiej zdziwionej miny... Nie wiem jakim cudem się dowiedziała, że się poznaliśmy, ale się ze mną skontaktowała w tej sprawie, obiecując dość spore sumy. Zgodziłem się, to prawda... Ale teraz, postanowiłem to zakończyć. Przepraszam, że wszytko Ci utrudniłem, ale mam nadzieję, że dasz radę jeszcze wszytko naprawić - uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Dlaczego akurat teraz? - wydusiłam przez zaciśnięte gardło
- Chyba dlatego, że naprawdę stałaś się dla mnie przyjaciółką, a o dobro przyjaciół się dba! - poklepał lekko moją dłoń - No leć - zachęcił mnie - Jeszcze masz szansę - skinęłam głową na znak zgody i zrozumienia po czym wstałam i pożegnałam się z chłopakiem
- Zadzwonię - puścił mi ostatnie oczko po czym przeniósł swój wzrok na dziewczynę kilka stolików dalej. Zaśmiałam się lekko po czym wyszłam z budynku. Ten wieczór miał służyć jako relaks, a tymczasem w mojej głowie pojawiło się jeszcze więcej chaotycznych myśli. Chyba najlepszym rozwiązaniem, niestety tylko tymczasowym, będzie sen. Tego się trzymajmy.
***
Witajcie,
W zasadzie to raczej już nie będziemy się tłumaczyć, rozdział powinien pojawić się w tamtym tygodniu, tak się nie stało a w dostatku i dziś jest opóźniony :/
W każdym razie, mamy nadzieję, że jeszcze nas nie nawidzicie i wrócicie do nas :D
Enjoy i stej tjund :*
Do następnego,
Raissa & Lune
sobota, 3 grudnia 2016
sobota, 19 listopada 2016
Rozdział XL: "Udawałeś?", rudy diabeł i prawda.
*Karol*
Gdy bez pukania wpadłem do pokoju Kubiaka, buzowało we mnie milion różnych emocji.
- Mógłbyś przestać być chujem? - niemal krzyknąłem, podchodząc do łóżka na którym leżał wraz z Moniką. Moje -i jego- szczęście, że byli ubrani.
- Melka cię nasłała? - westchnął zrezygnowany, niczym wielce poszkodowane dziecko i podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nik nie musiał mnie nasyłać, robię to, bo nie rozumiem co się z tobą stało! - nie zniżałem tonu, przez co pewnie było mnie słychać w sąsiednich pokojach. Michał spojrzał tylko na mnie zdziwiony, jakby nie wiedział o co chodzi.
- Byłeś taki zakochany, udawałaś? - spytałem już nieco ciszej. Kubiak wstał.
- Oczywiście, że nie! Poprostu sytuacja się zmieniła, sam wiesz - był nadwyraz spokojny.
- Sytuacja się zmieniła! Pojawiła się Monika, zatrzepotała rzęsami i wszystko inne przestsło istnieć!
- Chodzi mi o sms'y - teraz również on zaczął krzyczeć.
- Naprawdę myślisz, że Lena mogła by to wysłać? Jesteś aż tak zaślepiony? - warknąłem zostawiając osłupiałego Michała i wściekłą Monikę.
Wyszedłem na korytarz, jednak cofnąłem się .
- Przestań być chujem.
*Monika*
- Chyba nie myślisz, że ta cała chora sytuacja jest z mojej winy? - zapytałam piskliwym głosem
- Sam nie wiem co mam myśleć - schował twarz w dłoniach. Przełknęłam głośno ślinę po czym odjęłam jego dłonie od twarzy by móc spojrzeć mu w oczy.
- Może nie znamy się długo, ale powinieneś wiedzieć, że ja nie mam z tym nic wspólnego! Nie jestem taka - powiedziałam z rozgoryczeniem
- Ja już naprawdę nie wiem co myśleć - wysunął dłonie z moich rąk po czym wstał i podszedł do okna
- Michał, posłuchaj... - zaczęłam podwyższonym głosem ze strachu, że to wszytko zaraz przepadnie
- Chcę zostać sam - przerwał mi głuchym głosem, wypranym z emocji
- Ale ja...
- Wyjdź z mojego pokoju! Nie rozumiesz jak się do Ciebie mówi?! CHCĘ. TYLKO. ZOSTAĆ. SAM! - krzyknął odwracając się w moja stronę gwałtownym ruchem. W moich oczach zaślniły łzy, ale przekłnęłam gorzką gulę w gardle po czym skinęłam głową i wyszłam. Miałam ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a wszytko przez to, że zlekceważyłam tą rudą! Trzeba było się pozbyć ich obu na raz! Jeśli teraz wszytko się popsuje to zostanę z niczym... A przecież miało być tak pięknie! Poszło nawet łatwiej niż się spodziewałam, a teraz to wszytko miałoby pójść na marne? Przecież nie mogę porzucić tej pięknej przyszłości w której mogłabym nie pracować i mieć hajsu jak lodu, a dodatkowym plusem byłby przystojny chłopak, później narzeczony i kto wie, może nawet mąż? Na pewno nie narzekałabym na takie życie! Nie mogę teraz pozwolić, żeby dwie durne dziewuchy mi to zniszczyły! Pora odbyć poważną rozmowę z tym rudym diabłem i tak coś czuję, że nie zakończy się to zbyt dobrze... Oczywiście dla niej!
*Melka*
Nie dostałam pozwolenia na wyjazd ze Spały, mam tu za dużo obowiązków. Nie mogę szukać Leny. Czuję się jakbym ją zawiodła.
Siedziałam w fotelu z telefonem w ręce gdy do mojego pokoju wpadła wściekła Monika. Działałam impulsywnie. Wybrałam numer Michała i zablokowałam ekran chowając go do kieszeni. Raz się żyje.
- Ty ruda wiedźmo, zostaw wreszcie w spokoju mnie i Michała!- krzyczała zbliżając się do mojego fotela.
- Nie, dopóki nie przyznasz się, że to ty wysłałaś te sms'y - mówiąc to wstałam i pewnym krokiem podeszłam do niej.
- Ty nie możesz chyba znieść świadomości, że okazałam się lepsza od tej twojej blondi - śmiała się w głos.
- Lepsza w czym? Wszystko co tu masz, osiągnęłaś kosztem Leny - mój głos był opanowany. Dziwiłam tym samą siebie.
- I bardzo dobrze! Mój plan był idealny, wszystko szło po mojej myśli, ale wtedy pojawiłaś się ty! Jednak ja nie dopuszczę. Michał ma być mój i jeśli będę musiała pozbyć się również ciebie, jestem gotowa to zrobić - jej głos kipiał wściekłością. Stała tak blisko, że czułam na twarzy jej oddech. Zaczęła mnie przerażać.
Nagle do pokoju wpadł Kubiak trzymając w trzęsącej się dłoni telefon.
- To prawda! To wszystko prawda!? - jeszcze nigdy nie widziałam tak wściekłego Dzika.
- To nie...- Monika próbowała coś wydukać.
- Wszystko słyszałem - wskazał na telefon w którym włączona była rozmowa ze mną - Nie chce cię znać.
***
Witajcie, po wielu trudach w końcu coś się pojawia :D
Blogger postanowił nam dziś zrobić psikusa i praktycznie gotowy rozdział przepadł :/
To co tu wyżej widzicie to efekt jednodniowej pracy i mamy nadzieję, że wam się spodoba :D
Jak widać zaczynamy psuć idealny plan Moniki... Kubiak w końcu sobie zdał sprawę jaka ona naprawdę jest, a Lena już zaszyła się w Warszawie :D
Musicie jednak wiedzieć, że w tej wersji pierwotnej Monika miała dłużej zatruwać wszystkim życie :D Faktem jest jednak to, że jej postać zaczęła męczyć nawet nas, a to raczej nie powinno się zdarzyć bo to postać stworzona przez nas :P
Tak sądzę, że to nie ostatnie spotkanie z nią w tym opowiadaniu lecz na razie musi się pogodzić z porażką :D
Jedyne co możemy obiecać na kolejne rozdziały to jedynie to, że kiedyś się na 100% pojawią :D Jakie będą? To już się okaże :P
Pozdrawiamy i do zobaczenia przed ekranami za tydzień <3
Raissa & Lune
Gdy bez pukania wpadłem do pokoju Kubiaka, buzowało we mnie milion różnych emocji.
- Mógłbyś przestać być chujem? - niemal krzyknąłem, podchodząc do łóżka na którym leżał wraz z Moniką. Moje -i jego- szczęście, że byli ubrani.
- Melka cię nasłała? - westchnął zrezygnowany, niczym wielce poszkodowane dziecko i podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nik nie musiał mnie nasyłać, robię to, bo nie rozumiem co się z tobą stało! - nie zniżałem tonu, przez co pewnie było mnie słychać w sąsiednich pokojach. Michał spojrzał tylko na mnie zdziwiony, jakby nie wiedział o co chodzi.
- Byłeś taki zakochany, udawałaś? - spytałem już nieco ciszej. Kubiak wstał.
- Oczywiście, że nie! Poprostu sytuacja się zmieniła, sam wiesz - był nadwyraz spokojny.
- Sytuacja się zmieniła! Pojawiła się Monika, zatrzepotała rzęsami i wszystko inne przestsło istnieć!
- Chodzi mi o sms'y - teraz również on zaczął krzyczeć.
- Naprawdę myślisz, że Lena mogła by to wysłać? Jesteś aż tak zaślepiony? - warknąłem zostawiając osłupiałego Michała i wściekłą Monikę.
Wyszedłem na korytarz, jednak cofnąłem się .
- Przestań być chujem.
*Monika*
- Chyba nie myślisz, że ta cała chora sytuacja jest z mojej winy? - zapytałam piskliwym głosem
- Sam nie wiem co mam myśleć - schował twarz w dłoniach. Przełknęłam głośno ślinę po czym odjęłam jego dłonie od twarzy by móc spojrzeć mu w oczy.
- Może nie znamy się długo, ale powinieneś wiedzieć, że ja nie mam z tym nic wspólnego! Nie jestem taka - powiedziałam z rozgoryczeniem
- Ja już naprawdę nie wiem co myśleć - wysunął dłonie z moich rąk po czym wstał i podszedł do okna
- Michał, posłuchaj... - zaczęłam podwyższonym głosem ze strachu, że to wszytko zaraz przepadnie
- Chcę zostać sam - przerwał mi głuchym głosem, wypranym z emocji
- Ale ja...
- Wyjdź z mojego pokoju! Nie rozumiesz jak się do Ciebie mówi?! CHCĘ. TYLKO. ZOSTAĆ. SAM! - krzyknął odwracając się w moja stronę gwałtownym ruchem. W moich oczach zaślniły łzy, ale przekłnęłam gorzką gulę w gardle po czym skinęłam głową i wyszłam. Miałam ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a wszytko przez to, że zlekceważyłam tą rudą! Trzeba było się pozbyć ich obu na raz! Jeśli teraz wszytko się popsuje to zostanę z niczym... A przecież miało być tak pięknie! Poszło nawet łatwiej niż się spodziewałam, a teraz to wszytko miałoby pójść na marne? Przecież nie mogę porzucić tej pięknej przyszłości w której mogłabym nie pracować i mieć hajsu jak lodu, a dodatkowym plusem byłby przystojny chłopak, później narzeczony i kto wie, może nawet mąż? Na pewno nie narzekałabym na takie życie! Nie mogę teraz pozwolić, żeby dwie durne dziewuchy mi to zniszczyły! Pora odbyć poważną rozmowę z tym rudym diabłem i tak coś czuję, że nie zakończy się to zbyt dobrze... Oczywiście dla niej!
*Melka*
Nie dostałam pozwolenia na wyjazd ze Spały, mam tu za dużo obowiązków. Nie mogę szukać Leny. Czuję się jakbym ją zawiodła.
Siedziałam w fotelu z telefonem w ręce gdy do mojego pokoju wpadła wściekła Monika. Działałam impulsywnie. Wybrałam numer Michała i zablokowałam ekran chowając go do kieszeni. Raz się żyje.
- Ty ruda wiedźmo, zostaw wreszcie w spokoju mnie i Michała!- krzyczała zbliżając się do mojego fotela.
- Nie, dopóki nie przyznasz się, że to ty wysłałaś te sms'y - mówiąc to wstałam i pewnym krokiem podeszłam do niej.
- Ty nie możesz chyba znieść świadomości, że okazałam się lepsza od tej twojej blondi - śmiała się w głos.
- Lepsza w czym? Wszystko co tu masz, osiągnęłaś kosztem Leny - mój głos był opanowany. Dziwiłam tym samą siebie.
- I bardzo dobrze! Mój plan był idealny, wszystko szło po mojej myśli, ale wtedy pojawiłaś się ty! Jednak ja nie dopuszczę. Michał ma być mój i jeśli będę musiała pozbyć się również ciebie, jestem gotowa to zrobić - jej głos kipiał wściekłością. Stała tak blisko, że czułam na twarzy jej oddech. Zaczęła mnie przerażać.
Nagle do pokoju wpadł Kubiak trzymając w trzęsącej się dłoni telefon.
- To prawda! To wszystko prawda!? - jeszcze nigdy nie widziałam tak wściekłego Dzika.
- To nie...- Monika próbowała coś wydukać.
- Wszystko słyszałem - wskazał na telefon w którym włączona była rozmowa ze mną - Nie chce cię znać.
***
Witajcie, po wielu trudach w końcu coś się pojawia :D
Blogger postanowił nam dziś zrobić psikusa i praktycznie gotowy rozdział przepadł :/
To co tu wyżej widzicie to efekt jednodniowej pracy i mamy nadzieję, że wam się spodoba :D
Jak widać zaczynamy psuć idealny plan Moniki... Kubiak w końcu sobie zdał sprawę jaka ona naprawdę jest, a Lena już zaszyła się w Warszawie :D
Musicie jednak wiedzieć, że w tej wersji pierwotnej Monika miała dłużej zatruwać wszystkim życie :D Faktem jest jednak to, że jej postać zaczęła męczyć nawet nas, a to raczej nie powinno się zdarzyć bo to postać stworzona przez nas :P
Tak sądzę, że to nie ostatnie spotkanie z nią w tym opowiadaniu lecz na razie musi się pogodzić z porażką :D
Jedyne co możemy obiecać na kolejne rozdziały to jedynie to, że kiedyś się na 100% pojawią :D Jakie będą? To już się okaże :P
Pozdrawiamy i do zobaczenia przed ekranami za tydzień <3
Raissa & Lune
sobota, 12 listopada 2016
Rozdział XXXIX: Kiedy wszytko się sypie, Nie i 'Nie było warto'
*Lena*
Odłożyłam walizkę na łóżko i założyłam ręce na piersi. Westchnęłam cicho po czym schowałam dłonie w tylnych kieszeniach spodni. Zerknąłem na kurteczkę leżącą obok. Wzięłam ją w dłoń po czym ujęłam w drugą dłoń rączkę walizki. Czułam się jakbym właśnie wyprowadzała się pierwszy raz, a przecież tak nie było. Bez dalszych problemów opuściłam pokój, a później dom. Oczywiście już wcześniej pożegnałam ponownie rodziców, a nie obyło się bez kolejnych wzruszeń. Co prawda mogłabym zostać na dłużej, ale najpierw musiałam coś załatwić. Oczywiście, do tej pory znalazłam już miejsce w którym mam zamiar się zatrzymać i zdążyłam już wszytko ustalić. Przede mną teraz kilka niezbyt ciekawych godzin w podróży do Warszawy. Ciocia, u której na jakiś czas się zatrzymam nawet ucieszyła się na moją dość niespodziewaną wizytę. Rodzice na razie nic nie wiedzą, ponieważ mam świadomość, że mama będzie próbować jakoś temu zapobiec. O ile już tego nie zrobiła... Tak, moja mama prawdopodobnie już uznała, że ona o wiele lepiej wie jak mi pomóc. Niekiedy to jest nawet zabawne, ale raczej nie teraz. Tą sprawę powinnam rozwiązać sama. Mama na pewno nie pomoże mi w sprawach sercowych. Które, teraz są trochę skąplikowane. Trochę skąplikowane to ładnie powiedziane, ja sama zaczęłam się w tym gubić. Co ja tak ogólnie już czuję? Lubię, lubię Kubiaka i boli mnie jego pocałunek z Moniką czy jednak chodzi mi o Kubę i powinnam z nim spróbować? Jak na razie to wszystko idzie nie tak jak trzeba. Najwyższy czas coś zmienić. Tylko jak sobie to wszytko poukładać? Kiedy teraz wszystko mi się sypie?
*Melka*
- Kubiak otwieraj te drzwi! - waliłam pięścią w drzwi pokoju Dzika, w którym ostatnio zadziwiająco często bywam. Minęło kilka długich sekund, zanim wspomniany wyżej osobnik otworzył drzwi.
- Co jest? Nie mam za bardzo czasu - warknął. Nie zważając na protesty, wyminęłam go w drzwiach i weszłam do środka. Nie spodziewałam się widoku jaki tam zastałam. Na łóżku leżała rozwalona Monika, na szczęście jeszcze w ubraniu.
- No ciekawie - powiedziałam przedłużając sylaby.
- Cześć Melka! - pisnęła słodko dziewczyna. Gdzie mogę zwymiotować?
- Kubiak, musisz pomóc mi szukać Leny - odwróciłam się w stronę Michała.
- Nie - odpowiedział krótko. Po chwili ciszy kontynuował swoją jakże rozbudowaną wypowiedź
- Przemyślałem wszystko, nie chce się już za nią uganiać, odpuszczam to sobie - to był moment kiedy krew zaczęła szybciej płynąć w moich żyłach. Odwróciłam się i wyszłam. Nie to nie. Czuję, że niedługo przekona się jaka jest Monika. Gdy weszłam do swojego pokoju, Karol zerwał się w moją stronę.
- Kubiak woli zabawiać się z Moniką - mówiąc to otworzyłam szafę i wyjęłam z niej walizkę - Sama się tym zajmę - Zaczęłam pakować najważniejsze rzeczy. Kłos chwilę się nad czymś usilnie zastanawiał.
- Już ja sobie z nim pogadam.
*Lena*
Kiedy byłam w połowie drogi do Warszawy postanowiłam włączyć ponownie kartę. Oczywiście nie zamierzałam odbierać połączeń od siatkarzy czy Melki ale potrzebowałam tego w wypadku gdyby rodzice chcieli się ze mną skontaktować... ewentualnie gdyby był to Kuba. Oczywiście urządzenie zaraz po aktywowaniu zaczęło wibrować więc odrzuciłam je na fotel pasażera i ruszyłam w dalszą drogę obiecując sobie, że wszystko przejrzę już na miejscu. Pewnie trudno będzie mi przez to przebrnąć ale jakoś dam sobie radę.
***
Na miejsce dotarłam dość szybko na szczęście. Zabrałam wszytkie moje rzeczy, nie zapominając również o telefonie. Cudem chyba dotarłam na 5 piętro z moimi torbami i walizkami, ale kiedy już stanęłam pod drzwiami mieszkania ciotki byłam z siebie bardzo dumna. Zadzwoniłam dwa razy dzwonkiem i poczekałam chwilkę. Była to dosłownie chwilka, bo ciotka jakby tylko czekając pod drzwiami na mój przyjazd od razu otworzyła.
- Witaj ciociu - przywitałam się przyjaźnie składając pocałunek na jej policzku.
- Witaj Lenko, zapraszam do środka, pewnie jesteś zmęczona podróżą, przygotowałam Ci już pokój, chodź za mną to zaraz Ci pokażę - zaczęła się rozgadywać.
- Spokojnie ciociu - zaśmiałam się - Wszytko po kolei, zaraz się rozbiorę i będziesz mogła mi pokazać mój tymczasowy pokój - odpowiedziałam wykonując to o czym przed chwilą wspomniałam. Po tym, kobieta zaprowadziła mnie do mojego tymczasowego lokum i wyszła twierdząc, że przygotuje mi ciepłą herbatę. Kiedy zostałam sama zabrałam się za przeglądanie wiadomości. Było ich sporo, ale tylko jedna złamała mi serce. Była ona od Kubiaka, w której zawarł wszystkie swoje myśli, ostatnie oczywiście zostawiając na koniec. Zdanie to chyba już na zawsze zagości w mojej pamięci.
'Najwyraźniej nie warto było się Tobą przejmować i zbyt wiele oczekiwać, byłem naiwny, dałem się oszukać, więcej nie popełnię tego błędu, po prostu odpuszczam sobie Ciebie.'
***
Dum Dum Dum!
#DramaTime
Dzieje się
Monika zaczęła na dobre bajerować Kubiaka, Kłos poszedł przeprowadzić z nim poważną rozmowę, Melka chce za wszelką cenę ratować relacje z Leną, a Lena postanawia zaszyć się w stolicy, łamiąc sobie przy tym serce.
Nie wiem jak wy, ale ja już nie mogę się doczekać powrotu do normalności, kiedy to wszyscy żyli sobie jak w bajce, dość nudnej, ale jednak bajce :D
Zdecydowanie bardziej lubię mieć zgodę między bohaterami, ale kłótnie też czasem są potrzebne :D Tym bardziej, że to po nich następują zwykle te najlepsze momenty :P
Czy będzie tak u nas? To jeszcze wszystko się okaże :D nie wykluczamy żadnej opcji. Także trzymajcie się mocno, zaczynamy dramę na poważnie ^^
Pozdrawiamy cieplutko i czekamy na Wasze komentarze, nie tylko pod tym rozdziałem lecz także pod innymi ;P
Raissa & Lane
PS. Zostańcie z nami, a obiecujemy, że wymyślimy coś super w najbliższym czasie :D
Odłożyłam walizkę na łóżko i założyłam ręce na piersi. Westchnęłam cicho po czym schowałam dłonie w tylnych kieszeniach spodni. Zerknąłem na kurteczkę leżącą obok. Wzięłam ją w dłoń po czym ujęłam w drugą dłoń rączkę walizki. Czułam się jakbym właśnie wyprowadzała się pierwszy raz, a przecież tak nie było. Bez dalszych problemów opuściłam pokój, a później dom. Oczywiście już wcześniej pożegnałam ponownie rodziców, a nie obyło się bez kolejnych wzruszeń. Co prawda mogłabym zostać na dłużej, ale najpierw musiałam coś załatwić. Oczywiście, do tej pory znalazłam już miejsce w którym mam zamiar się zatrzymać i zdążyłam już wszytko ustalić. Przede mną teraz kilka niezbyt ciekawych godzin w podróży do Warszawy. Ciocia, u której na jakiś czas się zatrzymam nawet ucieszyła się na moją dość niespodziewaną wizytę. Rodzice na razie nic nie wiedzą, ponieważ mam świadomość, że mama będzie próbować jakoś temu zapobiec. O ile już tego nie zrobiła... Tak, moja mama prawdopodobnie już uznała, że ona o wiele lepiej wie jak mi pomóc. Niekiedy to jest nawet zabawne, ale raczej nie teraz. Tą sprawę powinnam rozwiązać sama. Mama na pewno nie pomoże mi w sprawach sercowych. Które, teraz są trochę skąplikowane. Trochę skąplikowane to ładnie powiedziane, ja sama zaczęłam się w tym gubić. Co ja tak ogólnie już czuję? Lubię, lubię Kubiaka i boli mnie jego pocałunek z Moniką czy jednak chodzi mi o Kubę i powinnam z nim spróbować? Jak na razie to wszystko idzie nie tak jak trzeba. Najwyższy czas coś zmienić. Tylko jak sobie to wszytko poukładać? Kiedy teraz wszystko mi się sypie?
*Melka*
- Kubiak otwieraj te drzwi! - waliłam pięścią w drzwi pokoju Dzika, w którym ostatnio zadziwiająco często bywam. Minęło kilka długich sekund, zanim wspomniany wyżej osobnik otworzył drzwi.
- Co jest? Nie mam za bardzo czasu - warknął. Nie zważając na protesty, wyminęłam go w drzwiach i weszłam do środka. Nie spodziewałam się widoku jaki tam zastałam. Na łóżku leżała rozwalona Monika, na szczęście jeszcze w ubraniu.
- No ciekawie - powiedziałam przedłużając sylaby.
- Cześć Melka! - pisnęła słodko dziewczyna. Gdzie mogę zwymiotować?
- Kubiak, musisz pomóc mi szukać Leny - odwróciłam się w stronę Michała.
- Nie - odpowiedział krótko. Po chwili ciszy kontynuował swoją jakże rozbudowaną wypowiedź
- Przemyślałem wszystko, nie chce się już za nią uganiać, odpuszczam to sobie - to był moment kiedy krew zaczęła szybciej płynąć w moich żyłach. Odwróciłam się i wyszłam. Nie to nie. Czuję, że niedługo przekona się jaka jest Monika. Gdy weszłam do swojego pokoju, Karol zerwał się w moją stronę.
- Kubiak woli zabawiać się z Moniką - mówiąc to otworzyłam szafę i wyjęłam z niej walizkę - Sama się tym zajmę - Zaczęłam pakować najważniejsze rzeczy. Kłos chwilę się nad czymś usilnie zastanawiał.
- Już ja sobie z nim pogadam.
*Lena*
Kiedy byłam w połowie drogi do Warszawy postanowiłam włączyć ponownie kartę. Oczywiście nie zamierzałam odbierać połączeń od siatkarzy czy Melki ale potrzebowałam tego w wypadku gdyby rodzice chcieli się ze mną skontaktować... ewentualnie gdyby był to Kuba. Oczywiście urządzenie zaraz po aktywowaniu zaczęło wibrować więc odrzuciłam je na fotel pasażera i ruszyłam w dalszą drogę obiecując sobie, że wszystko przejrzę już na miejscu. Pewnie trudno będzie mi przez to przebrnąć ale jakoś dam sobie radę.
***
Na miejsce dotarłam dość szybko na szczęście. Zabrałam wszytkie moje rzeczy, nie zapominając również o telefonie. Cudem chyba dotarłam na 5 piętro z moimi torbami i walizkami, ale kiedy już stanęłam pod drzwiami mieszkania ciotki byłam z siebie bardzo dumna. Zadzwoniłam dwa razy dzwonkiem i poczekałam chwilkę. Była to dosłownie chwilka, bo ciotka jakby tylko czekając pod drzwiami na mój przyjazd od razu otworzyła.
- Witaj ciociu - przywitałam się przyjaźnie składając pocałunek na jej policzku.
- Witaj Lenko, zapraszam do środka, pewnie jesteś zmęczona podróżą, przygotowałam Ci już pokój, chodź za mną to zaraz Ci pokażę - zaczęła się rozgadywać.
- Spokojnie ciociu - zaśmiałam się - Wszytko po kolei, zaraz się rozbiorę i będziesz mogła mi pokazać mój tymczasowy pokój - odpowiedziałam wykonując to o czym przed chwilą wspomniałam. Po tym, kobieta zaprowadziła mnie do mojego tymczasowego lokum i wyszła twierdząc, że przygotuje mi ciepłą herbatę. Kiedy zostałam sama zabrałam się za przeglądanie wiadomości. Było ich sporo, ale tylko jedna złamała mi serce. Była ona od Kubiaka, w której zawarł wszystkie swoje myśli, ostatnie oczywiście zostawiając na koniec. Zdanie to chyba już na zawsze zagości w mojej pamięci.
'Najwyraźniej nie warto było się Tobą przejmować i zbyt wiele oczekiwać, byłem naiwny, dałem się oszukać, więcej nie popełnię tego błędu, po prostu odpuszczam sobie Ciebie.'
***
Dum Dum Dum!
#DramaTime
Dzieje się
Monika zaczęła na dobre bajerować Kubiaka, Kłos poszedł przeprowadzić z nim poważną rozmowę, Melka chce za wszelką cenę ratować relacje z Leną, a Lena postanawia zaszyć się w stolicy, łamiąc sobie przy tym serce.
Nie wiem jak wy, ale ja już nie mogę się doczekać powrotu do normalności, kiedy to wszyscy żyli sobie jak w bajce, dość nudnej, ale jednak bajce :D
Zdecydowanie bardziej lubię mieć zgodę między bohaterami, ale kłótnie też czasem są potrzebne :D Tym bardziej, że to po nich następują zwykle te najlepsze momenty :P
Czy będzie tak u nas? To jeszcze wszystko się okaże :D nie wykluczamy żadnej opcji. Także trzymajcie się mocno, zaczynamy dramę na poważnie ^^
Pozdrawiamy cieplutko i czekamy na Wasze komentarze, nie tylko pod tym rozdziałem lecz także pod innymi ;P
Raissa & Lane
PS. Zostańcie z nami, a obiecujemy, że wymyślimy coś super w najbliższym czasie :D
niedziela, 6 listopada 2016
Rozdział XXXVIII: Uspokój się, Potrzebuję tego i Przepraszam
*Melka*
Leżałam na łóżku z Karolem po swojej lewej stronie. W telewizji leciał film, jednak nie skupiałam się na nim. Trzymałam w dłoni telefon, co chwilę wysyłając wiadomość do Leny. Naprawdę się o nią martwiłam.
- Jak myślisz, gdzie ona może teraz być? - spytałam chłopaka nie mogąc dalej siedzieć cicho. Karol westchnął.
- Nie wiem Melka, ale zamartwiając się, wcale jej nie pomożesz. Jest dorosła i odpwiedzialna, nie zrobiłaby nic głupiego - próbował mnie uspokoić. To zabawne, że używa tych samych argumentów, których używałam przy Kubiaku. Mimo wszystko boję się o nią.
- Nie mogę znieść tego, że Monice może to ujść na sucho. Lena na to wszystko nie zasługuje.
- Melka do cholery! Rozumiem, że ona jest twoją przyjaciółką, ale nie da się z tobą o niczym innym rozmawiać. Uspokój się - Kłos podniósł głos widocznie zdenerwowany. Usiadłam zaskoczona.
- Nie możesz zrozumieć, że się o nią martwię? - warknęłam.
- Rozumiem to, ale daj jej odpocząć! Przestań się tym zadręczać i drążyć temat bo do niczego dobrego to nie doprowadzi - powiedział, tym razem jednak spokojniej.
Może on ma rację? Może przesadzam? Dramatyzuje?
- Muszę pomyśleć - powiedziałam wychodząc z pokoju i kierując się w stronę windy. Kolejny raz uciekłam od rozmowy.
*Lena*
Kiedy już wszytkie emocje opadły zaczęłam już na spokojnie rozmawiać z mamą. Po chwili do domu wrócił tata, którego również powitałam uściskiem , na chwilę przerywając rozmowę z rodzicielką.
- Co się stało, że postanowiłaś odwiedzić swoich staruszków? - zapytał ze śmiechem
- Kiedyś trzeba - wymusiłam uśmiech po chwili wracając na kanapę. Momentalnie podjęłam nową decyzję - Niestety nie zabawię u was długo. Trzeba będzie się urządzić na nowo - westchnęłam a widząc pytające spojrzenie taty dopowiedziałam - Długa historia...
- No dobrze, nie żebym Cię wyganiała, ale kiedy zamierzasz wyjechać i gdzie? - zapytała mama
- Dziś wieczorem - odparłam zdecydowanie, a stanowczość ta zdziwiła nawet poniekąd i mnie samą - Jeszcze nie wiem gdzie - to już wypowiedziałam mniej pewnie.
- Lena, zastanów się nad tym... Chcesz jechać i nawet nie masz pojęcia gdzie? - westchnął tata
- Musicie mnie zrozumieć - powiedziałam patrząc w oczy rodzicom - Potrzebuję tego, ale obiecuję, że tym razem będzie inaczej niż ostatnio - uśmiechnęłam się - Po czym poderwałam się z mojego miejsca z wielkim uśmiechem - Too, co na obiad? -zmieniłam temat na co rodzice wspólnie wybuchli śmiechem.
- I wróciła, jak zwykle głodna Lena - tata poczochrał mnie po włosach na co się uśmiechnęłam. Jeden gest a wzbudził wiele wspomnień z dzieciństwa. Jednak dobrze wrócić do domu.
*Melka*
Nie minęło nawet piętnaście minut od mojego wyjścia z pokoju, gdy zdecydowałam się wrócić. Karol dalej tam był. Spojrzałam na niego zamykając drzwi, siedział na łóżku oparty o ścianę. Nastała chwila niezręcznej ciszy.
- Przepraszam - wydusiłam w końcu - za to jak się ostanio zachowuje, za to, że zamiast porozmawiać tak poprostu wyszłam... - nie dane było mi skończyć, Kłos kiwnął głową i poklepał miejsce obok siebie, chcąc żebym usiadła obok niego. Tak też zrobiłam. Gdy tylko zajęłam swoje miejsce, Karol mocno mnie przytulił. To było tego czego teraz potrzebowałam, choć nie zdawałam sobie z tego sprawy. Zaczęłam rozmyślać, jednak teraz tematem moich myśli była sytuacja między nami. Patrząc na nas z perspektywy innej osoby, zachowujemy się jak para. Jedank...czym my jesteśmy na prawdę? Już miałam poruszyć ten temat gdy mój telefon wydał dźwięk przychodzącego połączenia.
Dzwoniła mama Leny. Szybko zerwałam się do pozycji siedzącej.
- Halo? - odebrałam, a w mojej głowie krążyło tysiąc różnych myśli.
- Melka, Lena jest u nas. Wiesz może co się stało? - jej mama miała zaniepokojony głos. Zawachałam się.
- Lena musi to pani opowiedzieć. Wszystko z nią dobrze?
- Chce wyjechać. Nie mamy pojęcia gdzie, ona sama tego nie wie. Błagam cię Melka zrób coś - miała błagalny głos.
- Zrobię co tylko w mojej mocy.
***
Dzień dobry! Przepraszamy za kolejną obsuwę w czasie. Życzymy wam miłego czytania i prosimy o wasze opinię 😌
Do zobaczenia niebawem!
Raissa&Lune
Leżałam na łóżku z Karolem po swojej lewej stronie. W telewizji leciał film, jednak nie skupiałam się na nim. Trzymałam w dłoni telefon, co chwilę wysyłając wiadomość do Leny. Naprawdę się o nią martwiłam.
- Jak myślisz, gdzie ona może teraz być? - spytałam chłopaka nie mogąc dalej siedzieć cicho. Karol westchnął.
- Nie wiem Melka, ale zamartwiając się, wcale jej nie pomożesz. Jest dorosła i odpwiedzialna, nie zrobiłaby nic głupiego - próbował mnie uspokoić. To zabawne, że używa tych samych argumentów, których używałam przy Kubiaku. Mimo wszystko boję się o nią.
- Nie mogę znieść tego, że Monice może to ujść na sucho. Lena na to wszystko nie zasługuje.
- Melka do cholery! Rozumiem, że ona jest twoją przyjaciółką, ale nie da się z tobą o niczym innym rozmawiać. Uspokój się - Kłos podniósł głos widocznie zdenerwowany. Usiadłam zaskoczona.
- Nie możesz zrozumieć, że się o nią martwię? - warknęłam.
- Rozumiem to, ale daj jej odpocząć! Przestań się tym zadręczać i drążyć temat bo do niczego dobrego to nie doprowadzi - powiedział, tym razem jednak spokojniej.
Może on ma rację? Może przesadzam? Dramatyzuje?
- Muszę pomyśleć - powiedziałam wychodząc z pokoju i kierując się w stronę windy. Kolejny raz uciekłam od rozmowy.
*Lena*
Kiedy już wszytkie emocje opadły zaczęłam już na spokojnie rozmawiać z mamą. Po chwili do domu wrócił tata, którego również powitałam uściskiem , na chwilę przerywając rozmowę z rodzicielką.
- Co się stało, że postanowiłaś odwiedzić swoich staruszków? - zapytał ze śmiechem
- Kiedyś trzeba - wymusiłam uśmiech po chwili wracając na kanapę. Momentalnie podjęłam nową decyzję - Niestety nie zabawię u was długo. Trzeba będzie się urządzić na nowo - westchnęłam a widząc pytające spojrzenie taty dopowiedziałam - Długa historia...
- No dobrze, nie żebym Cię wyganiała, ale kiedy zamierzasz wyjechać i gdzie? - zapytała mama
- Dziś wieczorem - odparłam zdecydowanie, a stanowczość ta zdziwiła nawet poniekąd i mnie samą - Jeszcze nie wiem gdzie - to już wypowiedziałam mniej pewnie.
- Lena, zastanów się nad tym... Chcesz jechać i nawet nie masz pojęcia gdzie? - westchnął tata
- Musicie mnie zrozumieć - powiedziałam patrząc w oczy rodzicom - Potrzebuję tego, ale obiecuję, że tym razem będzie inaczej niż ostatnio - uśmiechnęłam się - Po czym poderwałam się z mojego miejsca z wielkim uśmiechem - Too, co na obiad? -zmieniłam temat na co rodzice wspólnie wybuchli śmiechem.
- I wróciła, jak zwykle głodna Lena - tata poczochrał mnie po włosach na co się uśmiechnęłam. Jeden gest a wzbudził wiele wspomnień z dzieciństwa. Jednak dobrze wrócić do domu.
*Melka*
Nie minęło nawet piętnaście minut od mojego wyjścia z pokoju, gdy zdecydowałam się wrócić. Karol dalej tam był. Spojrzałam na niego zamykając drzwi, siedział na łóżku oparty o ścianę. Nastała chwila niezręcznej ciszy.
- Przepraszam - wydusiłam w końcu - za to jak się ostanio zachowuje, za to, że zamiast porozmawiać tak poprostu wyszłam... - nie dane było mi skończyć, Kłos kiwnął głową i poklepał miejsce obok siebie, chcąc żebym usiadła obok niego. Tak też zrobiłam. Gdy tylko zajęłam swoje miejsce, Karol mocno mnie przytulił. To było tego czego teraz potrzebowałam, choć nie zdawałam sobie z tego sprawy. Zaczęłam rozmyślać, jednak teraz tematem moich myśli była sytuacja między nami. Patrząc na nas z perspektywy innej osoby, zachowujemy się jak para. Jedank...czym my jesteśmy na prawdę? Już miałam poruszyć ten temat gdy mój telefon wydał dźwięk przychodzącego połączenia.
Dzwoniła mama Leny. Szybko zerwałam się do pozycji siedzącej.
- Halo? - odebrałam, a w mojej głowie krążyło tysiąc różnych myśli.
- Melka, Lena jest u nas. Wiesz może co się stało? - jej mama miała zaniepokojony głos. Zawachałam się.
- Lena musi to pani opowiedzieć. Wszystko z nią dobrze?
- Chce wyjechać. Nie mamy pojęcia gdzie, ona sama tego nie wie. Błagam cię Melka zrób coś - miała błagalny głos.
- Zrobię co tylko w mojej mocy.
***
Dzień dobry! Przepraszamy za kolejną obsuwę w czasie. Życzymy wam miłego czytania i prosimy o wasze opinię 😌
Do zobaczenia niebawem!
Raissa&Lune
sobota, 22 października 2016
Rozdział XXXVII: Przepraszam, nim będzie za późno i 'Wszytko się ułoży, zobaczysz'
*Lena*
Po opuszczeniu terenu ośrodka nie odjechałam daleko. W zasadzie to opuściłam jedynie Spałę. Dosłownie. Zatrzymałam auto zaraz za znakiem informacyjnym i schowałam twarz w dłoniach. Tak naprawdę to w tym momencie nie miałam nic. Ani przyjaciół, ani nawet tej głupiej pracy. Przecież długo tak nie pociągnę, bez środków na koncie. Gdzie ja mam się teraz udać? Szukanie pracy pewnie zajmie mi trochę czasu, a czynsz się sam nie zapłaci. Co ja gadam... Nawet mieszczania teraz nie mam. Opłacałyśmy je co prawda razem, lecz prawnie należało i należy do Melki. Nie mogę się więc tam dłużej zatrzymywać. Kolejne zły spłynęły cicho po moich policzkach. Nie chciałam płakać, ale ta beznadziejność sytuacji mnie przerosła. Czułam się taka bezsilna. Podciągnęłam nogi pod brodę i w takiej pozycji siedziałam do momentu kiedy zadzwonił telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz:
'Misiek <3'
Zawahałam się lecz w ostateczności odebrałam.
- Lena?! Co Ty robisz? Oszalałaś? Wracaj tu, natychmiast! - krzyknął do słuchawki na co ja cicho zaszlochałam. Nie mogłam tak po prostu tam wrócić.
- Ej, ej słyszysz mnie? Proszę wracaj! Wróć... - zaczął ponownie lecz tym razem nie dokończył ponieważ przerwała mu Melka prawdopodobnie wygrywając mu telefon z ręki -... Do nas... do mnie... - wyszeptała kończąc kojącym głosem.
- Przepraszam - wyszlochałam cicho przy okazji wciskając czerwoną słuchawkę. Po chwili zastanowienia wyjęłam kartę sim z telefonu i wyrzuciłam przez okno. Włączyłam silnik i odjechałam kawałek lecz ostatecznie zatrzymałam się i wróciłam po tą nieszczęsną kartę. Dopero po tym odjechałam, już mając w głowie plan. Zamierzałam na początek odwiedzić rodziców, zostać u nich na tydzień lub dwa, a później przenieść się tam, gdzie nikt mnie nie zna.
*Melka*
- Co jeśli ona coś sobie zrobi? - spanikowany Michał chodził z kąta w kąt po moim pokoju.
- To Lena, ona by tego nigdy nie zrobiła - próbowałam go uspokoić. Znam ją, nie poddałaby się w ten sposób.
- Skąd jesteś tego taka pewna!? Po tych sms'ach wydaje mi się, że nikt z nas jej nie znał! - naskoczył na mnie. Tego było dla mnie za wiele. Poprostu wybuchłam. Mimo wszystko, nie pozwolę żeby tak mówił o osobie która była...jest dla mnie jak siostra.
- Do cholery jasnej, Michał! To nie mogła być ona! Kiedy przestrzaniesz być taki zaślepiony Moniką!? To, że raz się z nią całowałeś sprawiło, że zapomniałeś kim była Lena? - wrzeszczałam nie oszczędzając głosu. Nagromadzone emocje znalazły ujście. Gdy tylko zadzwoniłam po Kubiaka, od razu opowiedział mi o jego dzisiejszej przygodzie z Moniką. Już dawno nie byłam na kogoś tak wściekła i jednocześnie zawiedziona.
- Myślisz, że to widziała? - spytał zmieniając ton głosu na lekko zaniepokojony.
- Jestem tego pewna - westchnęłam podchodząc do okna.
- Zawaliłem prawda? - on natomiast rzucił się na łóżko.
- Dobrze, że sam doszedłeś do tego wniosku - spojrzałam w jego stronę.
- I tak nie wierzę, że to Monika - szepnął.
- Lepiej uwierz, nim będzie za późno.
*Lena*
- Mamo, tato? - zapytałam przekraczając próg domu. Walizki zostawiłam obok wieszaka na kurtki i ruszyłam w głąb mieszkania. Co chwila się zatrzymywałam, żeby obejrzeć zdjęcia lub po prostu powspominać. Zdecydowanie zbyt długo mnie tu nie było.
- Córeczko? - zapytała mama wychodząc z kuchni - Boże, naprawdę tu jesteś - podeszła do mnie szybkim krokiem i zamknęła w mocnym uścisku. Od razu łzy stanęły mi w oczach. Zdecydowanie mi tego brakowało.
- Jestem mamuś, jestem - wyszeptałam rozklejając się. Ucieczka być może nie była zbyt dobrym pomysłem, ale jak mogłabym spojrzeć teraz z oczy Michałowi? To kłamstwo, które z pozoru miało być tylko zabawą wszystko zniszczyło... Bo to o to kłamstwo chodzi... Prawda? Co prawda Melka mówiła o jakichś SMS, ale przecież ja żadnych nie wysyłałam. Do głowy przyszła mi sytuacja, w której Monika przez przypadek zgarnęła mój telefon ale natychmiast wyrzuciłam ją z głowy. Nie mogę się stać taka jak Melka i oskarżać o to wszytko Monikę! Dowiem się o co chodzi... Ale... Ale nie teraz. Muszę sobie to wszytko poukładać w głowie
- Co się stało? - z zadumy wyrwał mnie głos mojej mamy, która zaczęła mnie uspokająco gładzić po plecach. Dopero wtedy uświadomiłam sobie jak mocno się do niej przytulałam i jak bardzo łzy wypływały mi z oczu.
- Jaa... Ja znów wszytko zepsułam - wyszlochałam odsuwając się
- Oh kochanie, nie mów tak - pogładziła mnie dłonią po twarzy - Wszytko się ułoży, zobaczysz - złożyła czuły pocałunek na moim czole po czym ponownie mnie przytuliła.
***
Hej, cześć i czołem :D
Jak widać się dzieje ^^
Sytuacja z pozoru prosta przeradza nam się w takie coś...
Kto by się spodziewał, że siatkarze nagle okażą się takimi gburami i ignorantami, że nie widzą jak sprawa stoi?
Prawdopodobnie, żadna z was się tego nie spodziewała.
Urażona duma robi swoje :D
Lena wyjeżdża i na razie nie zamierza wracać, Kubiaka łapią lekkie wyrzuty sumienia za pocałunek z Moniką a Melka, jako jedyna jest przekonana o niewinności Leny i zmierza o to walczyć. Taka przyjaźń to skarb!
Pewnie teraz macie pytania dotyczące tego co będzie dalej, ale na razie nic nie zdradzamy ^^
Rozwiązanie jest proste ^^ jeśli jesteście ciekawe to zapraszamy już za tydzień 👌
Gorące pozdrowienia,
Raissa & Lune
Po opuszczeniu terenu ośrodka nie odjechałam daleko. W zasadzie to opuściłam jedynie Spałę. Dosłownie. Zatrzymałam auto zaraz za znakiem informacyjnym i schowałam twarz w dłoniach. Tak naprawdę to w tym momencie nie miałam nic. Ani przyjaciół, ani nawet tej głupiej pracy. Przecież długo tak nie pociągnę, bez środków na koncie. Gdzie ja mam się teraz udać? Szukanie pracy pewnie zajmie mi trochę czasu, a czynsz się sam nie zapłaci. Co ja gadam... Nawet mieszczania teraz nie mam. Opłacałyśmy je co prawda razem, lecz prawnie należało i należy do Melki. Nie mogę się więc tam dłużej zatrzymywać. Kolejne zły spłynęły cicho po moich policzkach. Nie chciałam płakać, ale ta beznadziejność sytuacji mnie przerosła. Czułam się taka bezsilna. Podciągnęłam nogi pod brodę i w takiej pozycji siedziałam do momentu kiedy zadzwonił telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz:
'Misiek <3'
Zawahałam się lecz w ostateczności odebrałam.
- Lena?! Co Ty robisz? Oszalałaś? Wracaj tu, natychmiast! - krzyknął do słuchawki na co ja cicho zaszlochałam. Nie mogłam tak po prostu tam wrócić.
- Ej, ej słyszysz mnie? Proszę wracaj! Wróć... - zaczął ponownie lecz tym razem nie dokończył ponieważ przerwała mu Melka prawdopodobnie wygrywając mu telefon z ręki -... Do nas... do mnie... - wyszeptała kończąc kojącym głosem.
- Przepraszam - wyszlochałam cicho przy okazji wciskając czerwoną słuchawkę. Po chwili zastanowienia wyjęłam kartę sim z telefonu i wyrzuciłam przez okno. Włączyłam silnik i odjechałam kawałek lecz ostatecznie zatrzymałam się i wróciłam po tą nieszczęsną kartę. Dopero po tym odjechałam, już mając w głowie plan. Zamierzałam na początek odwiedzić rodziców, zostać u nich na tydzień lub dwa, a później przenieść się tam, gdzie nikt mnie nie zna.
*Melka*
- Co jeśli ona coś sobie zrobi? - spanikowany Michał chodził z kąta w kąt po moim pokoju.
- To Lena, ona by tego nigdy nie zrobiła - próbowałam go uspokoić. Znam ją, nie poddałaby się w ten sposób.
- Skąd jesteś tego taka pewna!? Po tych sms'ach wydaje mi się, że nikt z nas jej nie znał! - naskoczył na mnie. Tego było dla mnie za wiele. Poprostu wybuchłam. Mimo wszystko, nie pozwolę żeby tak mówił o osobie która była...jest dla mnie jak siostra.
- Do cholery jasnej, Michał! To nie mogła być ona! Kiedy przestrzaniesz być taki zaślepiony Moniką!? To, że raz się z nią całowałeś sprawiło, że zapomniałeś kim była Lena? - wrzeszczałam nie oszczędzając głosu. Nagromadzone emocje znalazły ujście. Gdy tylko zadzwoniłam po Kubiaka, od razu opowiedział mi o jego dzisiejszej przygodzie z Moniką. Już dawno nie byłam na kogoś tak wściekła i jednocześnie zawiedziona.
- Myślisz, że to widziała? - spytał zmieniając ton głosu na lekko zaniepokojony.
- Jestem tego pewna - westchnęłam podchodząc do okna.
- Zawaliłem prawda? - on natomiast rzucił się na łóżko.
- Dobrze, że sam doszedłeś do tego wniosku - spojrzałam w jego stronę.
- I tak nie wierzę, że to Monika - szepnął.
- Lepiej uwierz, nim będzie za późno.
*Lena*
- Mamo, tato? - zapytałam przekraczając próg domu. Walizki zostawiłam obok wieszaka na kurtki i ruszyłam w głąb mieszkania. Co chwila się zatrzymywałam, żeby obejrzeć zdjęcia lub po prostu powspominać. Zdecydowanie zbyt długo mnie tu nie było.
- Córeczko? - zapytała mama wychodząc z kuchni - Boże, naprawdę tu jesteś - podeszła do mnie szybkim krokiem i zamknęła w mocnym uścisku. Od razu łzy stanęły mi w oczach. Zdecydowanie mi tego brakowało.
- Jestem mamuś, jestem - wyszeptałam rozklejając się. Ucieczka być może nie była zbyt dobrym pomysłem, ale jak mogłabym spojrzeć teraz z oczy Michałowi? To kłamstwo, które z pozoru miało być tylko zabawą wszystko zniszczyło... Bo to o to kłamstwo chodzi... Prawda? Co prawda Melka mówiła o jakichś SMS, ale przecież ja żadnych nie wysyłałam. Do głowy przyszła mi sytuacja, w której Monika przez przypadek zgarnęła mój telefon ale natychmiast wyrzuciłam ją z głowy. Nie mogę się stać taka jak Melka i oskarżać o to wszytko Monikę! Dowiem się o co chodzi... Ale... Ale nie teraz. Muszę sobie to wszytko poukładać w głowie
- Co się stało? - z zadumy wyrwał mnie głos mojej mamy, która zaczęła mnie uspokająco gładzić po plecach. Dopero wtedy uświadomiłam sobie jak mocno się do niej przytulałam i jak bardzo łzy wypływały mi z oczu.
- Jaa... Ja znów wszytko zepsułam - wyszlochałam odsuwając się
- Oh kochanie, nie mów tak - pogładziła mnie dłonią po twarzy - Wszytko się ułoży, zobaczysz - złożyła czuły pocałunek na moim czole po czym ponownie mnie przytuliła.
***
Hej, cześć i czołem :D
Jak widać się dzieje ^^
Sytuacja z pozoru prosta przeradza nam się w takie coś...
Kto by się spodziewał, że siatkarze nagle okażą się takimi gburami i ignorantami, że nie widzą jak sprawa stoi?
Prawdopodobnie, żadna z was się tego nie spodziewała.
Urażona duma robi swoje :D
Lena wyjeżdża i na razie nie zamierza wracać, Kubiaka łapią lekkie wyrzuty sumienia za pocałunek z Moniką a Melka, jako jedyna jest przekonana o niewinności Leny i zmierza o to walczyć. Taka przyjaźń to skarb!
Pewnie teraz macie pytania dotyczące tego co będzie dalej, ale na razie nic nie zdradzamy ^^
Rozwiązanie jest proste ^^ jeśli jesteście ciekawe to zapraszamy już za tydzień 👌
Gorące pozdrowienia,
Raissa & Lune
sobota, 15 października 2016
Rozdział XXXVI: Groźny Dzik, pocałunek i "Chyba go kocham"
*Melka*
Powoli mam dość. Dlaczego wszystko, zawsze musi się psuć. Wzięłam sobie za cel naprawienie sytuacji z Leną i nie odpuszczę, zanim tego nie zrobię. Właśnie dlatego znalazłam się w fotelu w pokoju Kubiaka.
- No wiesz, nie da się nie zauważyć, że Lena zachowuje się jak chora psychicznie - rzucił ironicznie.
- Daj spokój Misiek, coś tu nie gra - powiedziałam łagodnie obserwując jak miota się po pokoju.
- Jedyne co tu nie jest w porządku, to dwulicowość Leny - warknął, rzucając wcześniej trzymaną książkę na blat stolika.
- Dobrze wiem, że ją kochasz - stanęłam na wprost jego.
- Może kiedyś, teraz mam dość jej wiecznych fochów! - podniósł głos.
- Wydaje mi się, że to nie ona - tym razem to ja warknęłam, mając dość tego, że nie da się przemówić mu do rozumu.
- A kto? Krasnoludki? - wyrwał się z pod moich rąk.
- Monika - westchnęłam zrezygnowana.
- Przestań ją wreszcie obwiniać! Rozumiem, że Lena to twoja przyjaciółka, ale przejrzyj wreszcie na oczy i zobacz jak się zmieniła! - wyszdł z pokoju i trzasnął drzwiami. Opadłam zrezygnowana na fotel. Może to oni wszyscy mają racje? Może tylko uroiłam sobie winę Moniki? Już sama gubię się w swoich myślach. Po chwili wyszłam z pokoju Kubiaka, wyszłam z hotelu. Muszę odpocząć i pomyśleć w spokoju.
*Lena*
- Ja naprawdę nie wiem dlaczego Melka się mnie uczepiła - kontynuowała płaczliwym tonem Monika. Bez słów przytuliłam dziewczynę do siebie, w myślach już przygotowując się do mojej ucieczki. Po sytuacji sprzed ponad godziny, właśnie na to się zdecydowałam. Jeszcze chwila Monika posiedziała w moim pokoju, wylewając żale po czym zebrała się do siebie. Pożegnałam ją uśmiechem i buziakiem w policzek, po czym od razu rozpoczęłam pakowanie. Po zebraniu wszytkich rzeczy w jedno miejsce, dotarły do mnie wątpliwości. Pozostawiłam sobie jedną, jedyną nadzieję. Postanowiłam pójść, spróbować porozmawiać z Kubiakiem. Schowałam walizki do szafy i wyszłam z pokoju. Wzięłam kilka głębokich wdechów i ruszyłam przed siebie. W głowie rozpoczęłam własny monolog, który zmarł w połowie, kiedy ujrzałam widok przed sobą. Cóż, Kubiak chyba na serio wziął sobie poprawę humoru Moniki. Nawet nie przejęli się tym, żeby wejść do pokoju i chociaż zamknąć drzwi... Odciąć się od niepożądanego wzroku. Wykrzywiłam usta w grymasie niezadowolenia. Widok złączonych ust Moniki i Michała, dosłownie złamał mi serce. Miałam ochotę popaść w rozpacz, ale nie mogłam sobie na to pozwolić. Zacisnęłam dłonie w pięści i bez słowa odwróciłam się w swoją stronę. Drogę do mojego pokoju pokonałam w chyba rekordowym czasie. Szybko wyciągnęłam spakowane walizki i bez chwili zastanowienia wyszłam z pokoju. Decyzja o wyjeździe w tym momencie, jest najlepszym co mogłabym zrobić. I tego się trzymajmy
*Melka*
Chwila odizolowania od problemów była mi bardzo potrzebna. Uspokoiłam się i byłam gotowa do dalszego działania. Ruszyłam w stronę windy, żeby przebrać się w coś wygodniejszego.
To było na tyle, po moim dobrym humorze.
W windzie stała Lena. Z walizką.
- Co ty robisz? - spytałam zaskoczona
- Wracam do pokoju. Zapomniałam kluczy do mieszkania - wyznała beznamiętne.
- Nie wyjeżdżaj, wszystko się wyjaśni - spojrzałam jej w oczy. Były załzawione.
- Nikomu nie będzie mnie brakowało. Szybko znajdziesz sobie kogoś na zastępstwo - Nie zdąrzyłam nawet odpowiedzieć kiedy ona wybiegła z windy, gdy ta tylko się zatrzymała.
Potrzebuję spokoju, czy to tak wiele? Dlaczego nic nie może się układać tak jak trzeba? Gdy sytuacja zmierza w dobrą stronę, zawsze coś się psuje. Gdy tylko wysiadłam na swoim piętrze, zaszyłam się w swoim pokoju. Będę musiała znowu pogadać z Kubiakiem.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
- Otwarte! - krzyknęłam, nie chcąc wychylać się zza kołdry. Drzwi się otworzyły i stanął w nich Karol z miską popcornu i filmem w rękach. Nic nie powiedział. Poprostu włożył film do odtwarzacza i położył się obok mnie. Przytuliłam się do niego, tego mi było potrzeba. Chyba go kocham.
***
Witamy z nowym rozdziałem! Jak minął wam ten deszczowy tydzień?
Co sądzicie o sprawie z Moniką i Leną?
Życzymy miłego tygodnia, widzimy się za siedem dni! :*
Raissa&Lune
Powoli mam dość. Dlaczego wszystko, zawsze musi się psuć. Wzięłam sobie za cel naprawienie sytuacji z Leną i nie odpuszczę, zanim tego nie zrobię. Właśnie dlatego znalazłam się w fotelu w pokoju Kubiaka.
- No wiesz, nie da się nie zauważyć, że Lena zachowuje się jak chora psychicznie - rzucił ironicznie.
- Daj spokój Misiek, coś tu nie gra - powiedziałam łagodnie obserwując jak miota się po pokoju.
- Jedyne co tu nie jest w porządku, to dwulicowość Leny - warknął, rzucając wcześniej trzymaną książkę na blat stolika.
- Dobrze wiem, że ją kochasz - stanęłam na wprost jego.
- Może kiedyś, teraz mam dość jej wiecznych fochów! - podniósł głos.
- Wydaje mi się, że to nie ona - tym razem to ja warknęłam, mając dość tego, że nie da się przemówić mu do rozumu.
- A kto? Krasnoludki? - wyrwał się z pod moich rąk.
- Monika - westchnęłam zrezygnowana.
- Przestań ją wreszcie obwiniać! Rozumiem, że Lena to twoja przyjaciółka, ale przejrzyj wreszcie na oczy i zobacz jak się zmieniła! - wyszdł z pokoju i trzasnął drzwiami. Opadłam zrezygnowana na fotel. Może to oni wszyscy mają racje? Może tylko uroiłam sobie winę Moniki? Już sama gubię się w swoich myślach. Po chwili wyszłam z pokoju Kubiaka, wyszłam z hotelu. Muszę odpocząć i pomyśleć w spokoju.
*Lena*
- Ja naprawdę nie wiem dlaczego Melka się mnie uczepiła - kontynuowała płaczliwym tonem Monika. Bez słów przytuliłam dziewczynę do siebie, w myślach już przygotowując się do mojej ucieczki. Po sytuacji sprzed ponad godziny, właśnie na to się zdecydowałam. Jeszcze chwila Monika posiedziała w moim pokoju, wylewając żale po czym zebrała się do siebie. Pożegnałam ją uśmiechem i buziakiem w policzek, po czym od razu rozpoczęłam pakowanie. Po zebraniu wszytkich rzeczy w jedno miejsce, dotarły do mnie wątpliwości. Pozostawiłam sobie jedną, jedyną nadzieję. Postanowiłam pójść, spróbować porozmawiać z Kubiakiem. Schowałam walizki do szafy i wyszłam z pokoju. Wzięłam kilka głębokich wdechów i ruszyłam przed siebie. W głowie rozpoczęłam własny monolog, który zmarł w połowie, kiedy ujrzałam widok przed sobą. Cóż, Kubiak chyba na serio wziął sobie poprawę humoru Moniki. Nawet nie przejęli się tym, żeby wejść do pokoju i chociaż zamknąć drzwi... Odciąć się od niepożądanego wzroku. Wykrzywiłam usta w grymasie niezadowolenia. Widok złączonych ust Moniki i Michała, dosłownie złamał mi serce. Miałam ochotę popaść w rozpacz, ale nie mogłam sobie na to pozwolić. Zacisnęłam dłonie w pięści i bez słowa odwróciłam się w swoją stronę. Drogę do mojego pokoju pokonałam w chyba rekordowym czasie. Szybko wyciągnęłam spakowane walizki i bez chwili zastanowienia wyszłam z pokoju. Decyzja o wyjeździe w tym momencie, jest najlepszym co mogłabym zrobić. I tego się trzymajmy
*Melka*
Chwila odizolowania od problemów była mi bardzo potrzebna. Uspokoiłam się i byłam gotowa do dalszego działania. Ruszyłam w stronę windy, żeby przebrać się w coś wygodniejszego.
To było na tyle, po moim dobrym humorze.
W windzie stała Lena. Z walizką.
- Co ty robisz? - spytałam zaskoczona
- Wracam do pokoju. Zapomniałam kluczy do mieszkania - wyznała beznamiętne.
- Nie wyjeżdżaj, wszystko się wyjaśni - spojrzałam jej w oczy. Były załzawione.
- Nikomu nie będzie mnie brakowało. Szybko znajdziesz sobie kogoś na zastępstwo - Nie zdąrzyłam nawet odpowiedzieć kiedy ona wybiegła z windy, gdy ta tylko się zatrzymała.
Potrzebuję spokoju, czy to tak wiele? Dlaczego nic nie może się układać tak jak trzeba? Gdy sytuacja zmierza w dobrą stronę, zawsze coś się psuje. Gdy tylko wysiadłam na swoim piętrze, zaszyłam się w swoim pokoju. Będę musiała znowu pogadać z Kubiakiem.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
- Otwarte! - krzyknęłam, nie chcąc wychylać się zza kołdry. Drzwi się otworzyły i stanął w nich Karol z miską popcornu i filmem w rękach. Nic nie powiedział. Poprostu włożył film do odtwarzacza i położył się obok mnie. Przytuliłam się do niego, tego mi było potrzeba. Chyba go kocham.
***
Witamy z nowym rozdziałem! Jak minął wam ten deszczowy tydzień?
Co sądzicie o sprawie z Moniką i Leną?
Życzymy miłego tygodnia, widzimy się za siedem dni! :*
Raissa&Lune
sobota, 8 października 2016
Rozdział XXXV: 'O co chodzi?', 'Ja tego tak nie zostawię', 'Pozbądźmy się jej'
*Lena*
W świetnych humorach razem z Moniką dotarłyśmy na stołówkę. Ku mojemu zdziwieniu każdy po kolei odrzucił nas wrednym spojrzeniem i powrócił do swoich zajęć. Westchnęłam ciężko. Chyba będę musiała znów z nimi pogadać. Przecież już było tak dobrze i nawet polubili Monikę. Swoją drogą, ciekawe co takiego tym razem się stało. Czasem naprawdę ich nie ogarniam. No ale trudno, jedynie pozostaje mi mieć nadzieję, że i tym razem uda mi się ich przekonać. Dziś na kolację postanowiłam zrobić sobie śniadanie i po krótkiej rozmowie z paniami kucharka i otrzymałam moje płatki z mlekiem. Nie chcąc, by Monika poczuła się niezręcznie, usiadłam na końcu pustego stołu, jak najdalej od siatkarzy i zaprosiłam dziewczynę do siebie. Szatynka obrzuciła pozostałych zebranych zbolałym spojrzeniem i usiadła na przeciwko mnie.
- Co Ty odpierdalasz? - z niecenzuralnyni słowami na ustach do środka wpadła ruda - Chyba musimy sobie poważnie porozmawiać - dodała już ciszej, stojąc przy naszym stole. Szybko rzuciła Monice spojrzenie po czym łapiąc mnie mocno za dłoń wyciągnęła na korytarz.
- Pojebało Cię? Takie sprawy załatwia się w cztery oczy a nie przez głupie sms'y - zaczęła znów lekko podniesionym głosem
- Nie mam pojęcia o czym mówisz - założyłam ręce na piersi, odpowiadając zgodnie z prawdą
- Jasne, a sms'y wysłały się same. Już to widzę! - odparła sceptycznie przyjmując podobną pozycję do mojej.
- Jeszcze raz powtarzam... Nie mam pojęcia o jakich sms mówisz... A poza tym, nie wydzieraj się na mnie. Jak masz jakiś problem to mów wprost. A teraz wybacz, wracam na kolacje - wywróciłam oczami odwracając się w drobne drzwi
- Jasne! - prychnęła - Bardzo dojrzale! Gratuluję, tylko tak dalej - krzyknęła za mną
Nie zwracając na nią uwagi wróciłam do pomieszczenia, przy okazji wpadając na siatkarzy, podsłuchujących pod drzwiami
- Nie macie co robić? - warknęłam - Zajmijcie się w końcu swoim życiem! Wszyscy!
- Jasne - prychnął Kubiak - Melka ma rację, bardzo dojrzale - utkwił we mnie smutne spojrzenie po czym odwrócił się i wyszedł.
- Ktoś mi wyjaśni o co chodzi? - zapytałam lecz nikt nawet nie podniósł na mnie wzroku.
Cholera, co się dzieje?
*Melka*
Wszystko zaczęło się układać. Mieliśmy wszyscy wyjść na prostą. Jednak jak to zawsze bywa, coś musiało się popsuć. Nie mam pojęcia o co chodzi z tymi sms'ami, ale wiem, że to nie jest tak proste jak się wydaje. Lena była zadowolona, naprawdę dobrze dogadywała się z siatkarzami. Więc to nie możliwe, że nagle bez powodu zmieniła zdanie. Nawet jeśli, nie w jej stylu jest załatwianie takich spraw przez telefon. Coś tu nie gra a ja się dowiem co. Po treningu podeszłam do Karola.
- Kłos, chcesz się jeszcze pobawić w detektywa? - uniósł lekko brwi do góry.
- Chcesz się dowiedzieć o co chodzi Lenie, prawda? - oparł się o ścianę.
- Ja tego tak nie zostawie - warknęłam i opuściłam halę.
Spała wydawała się pusta. Amerykanie wyjechali dziś rano. Od tego czasu ciągle pisze z Andersonem, to naprawdę dobry przyjaciel, ale nic więcej. To właśnie on podsunął mi pewną myśl.
Monika. Może to ona wysłała te sms'y? Lena naprawdę zachowywała się jakby nic nie wiedziała. To mogłoby mieć sens. Tylko dlaczego ona mogła by to zrobić? Byłam na tyle zamyślona, że nie zauważyłam Kubiaka na którego po chwil wpadłam. Jednak nie był sam. Była z nim Monika. Nagle wszystko nabrało sensu. Nie sądziłam, że jest taka dwulicowa.
*Lena*
Po śniadaniu od razu wróciłam do mojego pokoju i od tego czasu nie ruszyłam się z niego na krok. Chciałam porobić cokolwiek pożytecznego, ale jedyne co mi przyszło do głowy to spakowanie swoich rzeczy i ucieczka z tej Spały. Z reguły nie odpuszczam tak łatwo, ale jednak nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Jakby nie spojrzeć to nadal są moi idole, a niektórzy zostali nawet przyjaciółmi. Nie mogłabym tak po prostu dalej zachowywać się w ten sposób. Tak, muszę z nimi o tym pogadać. Tylko pytanie, kto będzie chciał mnie wysłuchać po sytuacji z rana? Pierwsza myśl to Kubiak, ale przecież on nawet teraz na mnie spojrzy. A co z Ignaczakiem lub nawet Kłosem? Na pewno muszę próbować. Czegokolwiek. Można nawet powiedzieć, że jestem lekko zdesperowana. Wyszłam po cichu z mojego pokoju, kierując się do pokoju Igły. Niepewnie uderzyłam kilka razy w drewno i już po chwili w drzwiach stanął libero. Zdążyłam jedynie otworzyć usta gdy drzwi z hukiem zostały ponownie zamknięte. Co więcej Ignaczak zamknął drzwi na klucz.
- Kurwa, Ignaczak i to ja niby zachowuję się jak dziecko? Spójrz na siebie i całą tą bandę! Mam was wszytkich serdecznie dość! Chciałam tylko pogadać, dzięki wielkie! - wykrzyczałam mając świadomość, że mężczyzna wszytko słyszy. Po chwili z pokoju zaczęła płynąć głośna muzyka. Dobra, oczekiwałam jakiejś reakcji, ale z pewnością nie takiej. Że wściekłości uderzyłam otwartą dłonią w drewno po czym z przekleństwami ruszyłam w stronę pokoju Kłosa. Przechodząc obok otwartego okna usłyszałam czyjąś kłótnię. Kłótnię ale nie byle kogo. Na dole zauważyłam Melkę, Monikę i Kubiaka. Nie zastanawiając się ruszyłam biegiem na dół i już po chwili byłam przy zebranych.
- Jak możesz być taka podła i dwulicowa? - wydarła się Melka na Monikę - Nie po to przyjmowaliśmy Cię tu, żebyś wszytko zniszczyła!
- Uspokój się! - wkroczyłam do akcji - Jak możesz tak traktować niewinną osobę? Nie wystarczy Ci, że się na mnie wyżywasz? W sumie wy wszyscy! - ostatnie zdanie wykrzyczałam patrząc na lekko zakłopotanego Michała.
- Lena, posłuchaj mnie, to wszytko wina Moniki, rozumiesz? To ona jest wszystkiemu winna... Pozbądźmy się jej i wszytko wróci do normy, dobrze? Tylko musisz mi uwierzyć, zaraz wszystko wyjaśnię - Melka wyciągnęła do mnie dłonie, które natychmiast odtrąciłam
- Nie chcę słychać twoich wymysłów, Monika nie jest niczemu winna i wbij to sobie do głowy - krzyknęłam na koniec i zabrałam stamtąd Monikę.
***
Hej, cześć i czołem :P
Witamy w kolejnym tygodniu, w nowym rozdziale :D
Być może i zbyt super nie jest, ale jednak coś się pojawia :P
Być może i są błędy, ale wszytko pisane jest na bieżąco i często coś nam umyka :/
No i ostatnie, być może też jest coś do poprawienia, trudno nam stwierdzić, jedynym plusem jest to, że widać iż opowiadanie jest w całości nasze 😎😂
Jest jednak jeszcze coś, a czym chciałabym napisać 😩
Pod ostatnim rozdziałem, przez cały tydzień nie pojawił się żaden komentarz
Oczywiście nie mamy do was, kochane czytelniczki, żadnych pretensji, bo jednak wyświetlenia są i wiemy, że ktoś jednak to czyta lecz jednak troszkę nam przykro 😳
Komentarze, to coś co nasza pewno napędza do pracy
I pewnie teraz sobie myślicie, że żebram o komentarze, ale tak nie jest, po prostu mówię jak jest, a waszą decyzją jest czy cokolwiek po sobie zostawcie 😀
Życzymy wam miłego wieczoru no i znośnego kolejnego tygodnia :)
Pozdrawiamy cieplutko
Raissa & Lune
W świetnych humorach razem z Moniką dotarłyśmy na stołówkę. Ku mojemu zdziwieniu każdy po kolei odrzucił nas wrednym spojrzeniem i powrócił do swoich zajęć. Westchnęłam ciężko. Chyba będę musiała znów z nimi pogadać. Przecież już było tak dobrze i nawet polubili Monikę. Swoją drogą, ciekawe co takiego tym razem się stało. Czasem naprawdę ich nie ogarniam. No ale trudno, jedynie pozostaje mi mieć nadzieję, że i tym razem uda mi się ich przekonać. Dziś na kolację postanowiłam zrobić sobie śniadanie i po krótkiej rozmowie z paniami kucharka i otrzymałam moje płatki z mlekiem. Nie chcąc, by Monika poczuła się niezręcznie, usiadłam na końcu pustego stołu, jak najdalej od siatkarzy i zaprosiłam dziewczynę do siebie. Szatynka obrzuciła pozostałych zebranych zbolałym spojrzeniem i usiadła na przeciwko mnie.
- Co Ty odpierdalasz? - z niecenzuralnyni słowami na ustach do środka wpadła ruda - Chyba musimy sobie poważnie porozmawiać - dodała już ciszej, stojąc przy naszym stole. Szybko rzuciła Monice spojrzenie po czym łapiąc mnie mocno za dłoń wyciągnęła na korytarz.
- Pojebało Cię? Takie sprawy załatwia się w cztery oczy a nie przez głupie sms'y - zaczęła znów lekko podniesionym głosem
- Nie mam pojęcia o czym mówisz - założyłam ręce na piersi, odpowiadając zgodnie z prawdą
- Jasne, a sms'y wysłały się same. Już to widzę! - odparła sceptycznie przyjmując podobną pozycję do mojej.
- Jeszcze raz powtarzam... Nie mam pojęcia o jakich sms mówisz... A poza tym, nie wydzieraj się na mnie. Jak masz jakiś problem to mów wprost. A teraz wybacz, wracam na kolacje - wywróciłam oczami odwracając się w drobne drzwi
- Jasne! - prychnęła - Bardzo dojrzale! Gratuluję, tylko tak dalej - krzyknęła za mną
Nie zwracając na nią uwagi wróciłam do pomieszczenia, przy okazji wpadając na siatkarzy, podsłuchujących pod drzwiami
- Nie macie co robić? - warknęłam - Zajmijcie się w końcu swoim życiem! Wszyscy!
- Jasne - prychnął Kubiak - Melka ma rację, bardzo dojrzale - utkwił we mnie smutne spojrzenie po czym odwrócił się i wyszedł.
- Ktoś mi wyjaśni o co chodzi? - zapytałam lecz nikt nawet nie podniósł na mnie wzroku.
Cholera, co się dzieje?
*Melka*
Wszystko zaczęło się układać. Mieliśmy wszyscy wyjść na prostą. Jednak jak to zawsze bywa, coś musiało się popsuć. Nie mam pojęcia o co chodzi z tymi sms'ami, ale wiem, że to nie jest tak proste jak się wydaje. Lena była zadowolona, naprawdę dobrze dogadywała się z siatkarzami. Więc to nie możliwe, że nagle bez powodu zmieniła zdanie. Nawet jeśli, nie w jej stylu jest załatwianie takich spraw przez telefon. Coś tu nie gra a ja się dowiem co. Po treningu podeszłam do Karola.
- Kłos, chcesz się jeszcze pobawić w detektywa? - uniósł lekko brwi do góry.
- Chcesz się dowiedzieć o co chodzi Lenie, prawda? - oparł się o ścianę.
- Ja tego tak nie zostawie - warknęłam i opuściłam halę.
Spała wydawała się pusta. Amerykanie wyjechali dziś rano. Od tego czasu ciągle pisze z Andersonem, to naprawdę dobry przyjaciel, ale nic więcej. To właśnie on podsunął mi pewną myśl.
Monika. Może to ona wysłała te sms'y? Lena naprawdę zachowywała się jakby nic nie wiedziała. To mogłoby mieć sens. Tylko dlaczego ona mogła by to zrobić? Byłam na tyle zamyślona, że nie zauważyłam Kubiaka na którego po chwil wpadłam. Jednak nie był sam. Była z nim Monika. Nagle wszystko nabrało sensu. Nie sądziłam, że jest taka dwulicowa.
*Lena*
Po śniadaniu od razu wróciłam do mojego pokoju i od tego czasu nie ruszyłam się z niego na krok. Chciałam porobić cokolwiek pożytecznego, ale jedyne co mi przyszło do głowy to spakowanie swoich rzeczy i ucieczka z tej Spały. Z reguły nie odpuszczam tak łatwo, ale jednak nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Jakby nie spojrzeć to nadal są moi idole, a niektórzy zostali nawet przyjaciółmi. Nie mogłabym tak po prostu dalej zachowywać się w ten sposób. Tak, muszę z nimi o tym pogadać. Tylko pytanie, kto będzie chciał mnie wysłuchać po sytuacji z rana? Pierwsza myśl to Kubiak, ale przecież on nawet teraz na mnie spojrzy. A co z Ignaczakiem lub nawet Kłosem? Na pewno muszę próbować. Czegokolwiek. Można nawet powiedzieć, że jestem lekko zdesperowana. Wyszłam po cichu z mojego pokoju, kierując się do pokoju Igły. Niepewnie uderzyłam kilka razy w drewno i już po chwili w drzwiach stanął libero. Zdążyłam jedynie otworzyć usta gdy drzwi z hukiem zostały ponownie zamknięte. Co więcej Ignaczak zamknął drzwi na klucz.
- Kurwa, Ignaczak i to ja niby zachowuję się jak dziecko? Spójrz na siebie i całą tą bandę! Mam was wszytkich serdecznie dość! Chciałam tylko pogadać, dzięki wielkie! - wykrzyczałam mając świadomość, że mężczyzna wszytko słyszy. Po chwili z pokoju zaczęła płynąć głośna muzyka. Dobra, oczekiwałam jakiejś reakcji, ale z pewnością nie takiej. Że wściekłości uderzyłam otwartą dłonią w drewno po czym z przekleństwami ruszyłam w stronę pokoju Kłosa. Przechodząc obok otwartego okna usłyszałam czyjąś kłótnię. Kłótnię ale nie byle kogo. Na dole zauważyłam Melkę, Monikę i Kubiaka. Nie zastanawiając się ruszyłam biegiem na dół i już po chwili byłam przy zebranych.
- Jak możesz być taka podła i dwulicowa? - wydarła się Melka na Monikę - Nie po to przyjmowaliśmy Cię tu, żebyś wszytko zniszczyła!
- Uspokój się! - wkroczyłam do akcji - Jak możesz tak traktować niewinną osobę? Nie wystarczy Ci, że się na mnie wyżywasz? W sumie wy wszyscy! - ostatnie zdanie wykrzyczałam patrząc na lekko zakłopotanego Michała.
- Lena, posłuchaj mnie, to wszytko wina Moniki, rozumiesz? To ona jest wszystkiemu winna... Pozbądźmy się jej i wszytko wróci do normy, dobrze? Tylko musisz mi uwierzyć, zaraz wszystko wyjaśnię - Melka wyciągnęła do mnie dłonie, które natychmiast odtrąciłam
- Nie chcę słychać twoich wymysłów, Monika nie jest niczemu winna i wbij to sobie do głowy - krzyknęłam na koniec i zabrałam stamtąd Monikę.
***
Hej, cześć i czołem :P
Witamy w kolejnym tygodniu, w nowym rozdziale :D
Być może i zbyt super nie jest, ale jednak coś się pojawia :P
Być może i są błędy, ale wszytko pisane jest na bieżąco i często coś nam umyka :/
No i ostatnie, być może też jest coś do poprawienia, trudno nam stwierdzić, jedynym plusem jest to, że widać iż opowiadanie jest w całości nasze 😎😂
Jest jednak jeszcze coś, a czym chciałabym napisać 😩
Pod ostatnim rozdziałem, przez cały tydzień nie pojawił się żaden komentarz
Oczywiście nie mamy do was, kochane czytelniczki, żadnych pretensji, bo jednak wyświetlenia są i wiemy, że ktoś jednak to czyta lecz jednak troszkę nam przykro 😳
Komentarze, to coś co nasza pewno napędza do pracy
I pewnie teraz sobie myślicie, że żebram o komentarze, ale tak nie jest, po prostu mówię jak jest, a waszą decyzją jest czy cokolwiek po sobie zostawcie 😀
Życzymy wam miłego wieczoru no i znośnego kolejnego tygodnia :)
Pozdrawiamy cieplutko
Raissa & Lune
Subskrybuj:
Posty (Atom)